Początek sezonu dla beniaminka z Płocka jest bardzo wymagający. Mimo, że można było się spodziewać trudnego początku to jednak kibice oczekiwali wyższego dorobku punktowego po 7 rozegranych meczach. Ten wynosi zaledwie 2 punkty i KPS obija dno tabeli.
Mecz z KPS Siedlce miał być przełomowy. Tak się jednak nie stało. Mierzyły się ze sobą 16 i 14 drużyna w tabeli. To dawało duże nadzieje na pierwsze, historyczne zwycięstwo płockiej ekipy na tym szczeblu rozgrywkowym. Pierwszy set tę wiarę tylko umocnił. Podopieczni trenera Lubiejewskiego pokonali w nim przyjezdnych 25:18. Drugi set wymknął się już spod kontroli i to goście triumfowali 24:26. Trzeci set to pogrom naszych i wynik 15:25. Set czwarty to dreszczowiec jakich mało. Walka KPSu Płock o pozostanie w meczu, obrona kilku piłek meczowych i niewiarygodny powrót do meczu, zwycięstwo 33:31. Wydawało się, że to ładunek energii, który przesądzi losy tie-breaka. Nic bardziej mylnego. Kontrola piątego seta przez gości i zwycięstwo 16:18.
W Płocku zostaje zaledwie punkt w tym meczu i ogromny niedosyt. Jednak wiara dalej jest w zawodnikach i kibicach na odwrócenie losów tego sezonu.
Kolejny mecz KPS Płock rozegra w niedzielę, 8 listopada na wyjeździe przeciwko drużynie AVIA Sędziszów Małopolski o godz. 18:00. Będzie to starcie dwóch beniaminków.
T.G
Komentarze