Celem zmian jest ograniczenie dostępu do żywności o niskiej wartości odżywczej i poprawa jakości posiłków, które dzieci jedzą w placówkach edukacyjnych. Problem jest poważny, bo nadmierną masę ciała ma 33 procent polskich dzieci w wieku wczesnoszkolnym, a 15 procent ośmiolatków choruje na otyłość.
„Rozporządzenie sklepikowe, które wejdzie od 1 września, jest dobrym krokiem w kierunku kształtowania dobrego środowiska żywieniowego. Reguluje ono dwie kwestie: posiłki, które dziecko otrzymuje w szkole – to, jak mają być skomponowane i zbilansowane – oraz asortyment produktów dostępnych w sklepikach szkolnych. Dzieci bardzo chętnie z nich korzystają i często to, co jest tam dostępne, decyduje o tym, co zjedzą na drugie śniadanie, a czasami nawet na obiad” – podkreśla dr n. med. Anna Liber, pediatra, gastroenterolog, kierownik Zakładu Żywienia w Instytucie Matki i Dziecka.
Ze sprzedaży w szkołach mają zniknąć m.in. produkty z kategorii „inne”, w tym słodycze o obniżonej zawartości cukru lub bez dodatku cukru, ale zawierające substancje słodzące. Obniżone zostaną także limity cukrów w produktach mlecznych, zbożowych oraz napojach roślinnych — do 10 gramów na 100 gramów lub 100 mililitrów. W przypadku napojów przygotowywanych na miejscu limit spadnie z 10 do 5 gramów na 250 mililitrów.
Zmiany obejmą również stołówki. Co najmniej raz w tygodniu dzieci mają otrzymywać w pełni roślinny obiad na bazie nasion roślin strączkowych. Z kolei minimum dwa razy w tygodniu zupy mają być przygotowywane na wywarach warzywnych.
„Trochę trudniej regulować środowisko poza szkołą. Dzieci, które już same wracają do domu, często wstępują do lokalnych sklepów i dokonują tam wyborów. To, co można zrobić i co wprowadza wiele krajów, to regulacje dotyczące reklamy i marketingu żywności, np. żeby na słodkich przekąskach nie było wizerunków bohaterów z kreskówek, które bardzo zachęcają dzieci. Ograniczenie plakatów reklamujących słodkie napoje i żywność przetworzoną to także krok w kierunku zmniejszenia wpływu marketingu na wybory żywieniowe dzieci, bo są one bardziej podatne na reklamę niż osoby dorosłe” – ocenia dr n. med. Anna Liber.
Światowa Organizacja Zdrowia wskazuje, że marketing kierowany do dzieci często promuje produkty bogate w cukier, sól i tłuszcze nasycone. Na opakowaniach i w reklamach pojawiają się popularne postacie, celebryci, konkursy czy gry, które mają zachęcać najmłodszych do wyboru konkretnych produktów.
Duże znaczenie ma również dostęp do wody. Zdaniem ekspertów bezpłatna woda w szkołach, na boiskach czy placach zabaw może ograniczyć sięganie po słodkie napoje. Z badania DINO-PL wynika, że co trzecie dziecko w wieku od siedmiu do dziewięciu lat piło słodzone napoje przez większość dni w tygodniu lub codziennie, a co czwarte równie często sięgało po słodkie przekąski.
Specjaliści podkreślają, że żywność wysoko przetworzona zwiększa ryzyko nadwagi, otyłości, nadciśnienia, chorób serca i miażdżycy. Coraz częściej wskazuje się także na związek takiej diety z gorszym samopoczuciem psychicznym, objawami lęku, depresji oraz zaburzeniami snu u dzieci i nastolatków.
Pierwszym miejscem, w którym kształtują się nawyki żywieniowe dziecka, pozostaje dom. To rodzice pokazują dzieciom świat smaków, uczą regularności posiłków, wielkości porcji i atmosfery przy stole. Eksperci zaznaczają jednak, że zdrowe wybory powinny być wspierane także przez szkołę i całe otoczenie dziecka.
Nowe przepisy mają więc nie tylko ograniczyć dostęp do niezdrowych przekąsek, ale przede wszystkim ułatwić dzieciom wybieranie produktów bardziej wartościowych. Jak wskazują specjaliści, jeśli zdrowy wybór będzie łatwiejszy i bardziej dostępny, rośnie szansa, że dzieci właśnie po niego sięgną.
Źródło: Newseria
Fot.: asvending.pl
pk
Komentarze